października 01, 2018

Krem z dyni

Krem z dyni
Ach, czym byłby chłodny dzień bez miseczki gorącej zupy? Aha, chyba powoli zaczynam swój sezon na zupy i dynie. Bo ja tak uwielbiam dynie 😍 Ale nie zamierzam sobie żałować, bo to warzywo to wprost bogactwo witamin, a do tego jest niskokaloryczna. Więcej argumentów mi nie potrzeba. Także ręka do góry, kto ze mną zakłada słodki klub miłośników dyni? 💛😊 


Krem z dyni
Składniki:

• 800 g dyni
• 500 ml bulionu
• 2 łyżki płatków drożdżowych
• 50 g pokrojonego szpinaku
• chilli, imbir, sól

Przygotowanie:
Dynię kroimy na małe kawałeczki, wstawiamy ją do piekarnika nagrzanego na 180°C i pieczemy ok. godzinę. Po tym czasie dajemy dyni trochę ostygnąć, a następnie dodajemy bulion i miksujemy na gładką masę. Potem dodajemy płatki drożdżowe, troszeczkę chili, imbir oraz sól i mieszamy już łyżką. Na koniec dorzucamy szpinak. Zupę gotujemy jeszcze przez 10-15 minut.
Bon apetit! :)


października 01, 2018

Krem z buraków

Krem z buraków
Powiecie, że zwariowałam. Zupa w taką pogodę? 😱 A tak właśnie! Bo ten krem smakuje dobrze na ciepło i na zimno 😉 Poza tym ma taki plus, że jest z buraków, które uwielbiam ❤️❤️❤️ i jeszcze do tego robi się go bardzo szybko. A powiedzmy sobie szczerze, że chociaż gotować kocham, to jednak stanie w kuchni, kiedy na zewnątrz takie upały to mało przyjemne, z resztą pewnie większość z Was się ze mną zgodzi 😉 W związku z tym, taki zdrowy #homemade w stylu "fastfood" to coś co lubię bardzo 😎 


Krem z buraków
Składniki:

- 400g buraków
- 500 ml bulionu
- 200g ciecierzycy
- szczypiorek
- sól himalajska

Przygotowanie:
Na początek kroimy drobno buraki i gotujemy je do miękkości, czyli ok 30 minut. W międzyczasie przygotowujemy też w piekarniku ciecierzycę. (Ja przed pieczeniem lekko ją posolilam i wymieszałam z wędzoną papryką). Kiedy buraki są gotowe i ostygną blendujemy je z bulionem. Potem możemy jeszcze całość podgrzać maks. 10 minut. Przed podaniem do kremu z buraków dodajemy ciecierzycę i posypujemy całość szczypiorkiem. Bon apetit :)



października 01, 2018

Warzywny makaron

Warzywny makaron
Znudziły Wam się mączne makarony? A może walczycie jeszcze z #bikinichallenge 😉 Co by to nie było to mam pewną propozycję. Co wy na to, żeby makaron zrobić samemu z warzyw? Aha! Ja uwielbiam takie wariacje 😎 I od razu też zapewniam - takie danie potrafi być mega sycące. Ważne, żeby połączyć to sobie odpowiednio z innymi produktami. Moja propozycja poniżej 😊 Ale Wy też dajcie koniecznie znać w komentarzach z jakich jeszcze warzyw robicie makaron? 🤔 



Warzywny makaron
Składniki:
•180 g cukinii
•180 g marchewki
•40 g kukurydzy
•60g soczewicy
•60 g komosy ryżowej
•olej lniany, sól, szczypiorek

Przygotowanie:
Cukinię i marchewkę myjemy, a następnie obieraczką tniemy paski. Powstały makaron wrzucamy do gotującej się, lekko posolonej wody i gotujemy ok. 10 minut.
W międzyczasie gotujemy soczewicę oraz komose ryżową.
Kiedy wszystkie składniki są ugotowane wrzucamy je do jednego naczynia. Dodajemy kukurydzę i mieszamy.
Nakładamy porcje na talerz. Każdą z porcji polewamy łyżką oleju lnianego i posypujemy szczypiorkiem.

Bon apetit :)




października 01, 2018

Łódeczki z cukinii

Łódeczki z cukinii
Ktoś chętny na łódeczki z cukinii? 😊 U mnie w kuchni cukinia jest zawsze mile widziana 💚 A to zrobi się z niej jakieś placki, a to wrzuci do lecza, a ostatnio połączyłam ją z soczewicą i wpakowałam do piekarnika. Wyszło dobre, więc pomyślałam - podzielę się z innymi tym prostym przepisem 😉 


Łódeczki z cukinii
Składniki: 
• 2 niewielkie cukinie
• 2 średnie pomidory
• 60g czerwonej soczewicy
• oliwa z oliwek
• przyprawy: bazylia, czosnek, sól

Przygotowanie:
Na początek gotujemy soczewicę. W międzyczasie kroimy w drobną kostkę pomidory. Cukinię natomiast dzielimy na cztery części. Z każdej połówki wydłubujemy środek, tak aby powstały łódeczki. 
Kładziemy je w brytfannie wyłożonej papierem i kolejno nakładamy do cukinii: pomidory - bazylia - czosnek - sól (ale to można pominąć) - ugotowaną soczewicę. Całość delikatnie skrapiamy oliwą z oliwek. Potem cukiniowe łódeczki wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 180°C na ok. 30 minut.
Bon apetit! :) 



sierpnia 21, 2018

***KEBOOM***

***KEBOOM***

Dzisiaj będzie gratka dla kebaboholików. Tak, oficjalnie takie słowo nie występuje, ale patrząc po znajomych stwierdzam, że w społeczeństwie można odnaleźć również i taki rodzaj uzależnienia. Poza tym, dobry kebab nie jest zły ;) No może tylko nie zawsze do końca jest zdrowy i lekki. Dlatego cieszę się bardzo, że na wegańskiej mapie Warszawy odnalazłam coś takiego jak KEBOOM. Kto jeszcze nie był niech też koniecznie sprawdzi. Dlaczego? Już Wam mówię J


Lokal na ul. Dąbrowskiego 15a jest trochę ukryty, przyznaję jednak, że mi osobiście taki klimat bardzo odpowiada. W ogóle bardzo podoba mi się to, że kiedy siadasz przy oknie masz widok na blok znajdujący się naprzeciwko i czujesz się trochę tak jakbyś siedział w swoim mieszkaniu i gapił się w okna sąsiadom. Tak wiem, to nieładnie, ale... :)


W każdym razie pierwsza sala, w której można usiąść jest całkiem spora i zmieści się tam na pewno wielu gości. Plusem jest to, że stoliki są tu kilkuosobowe. Tak, że każdy ma dla siebie dużo przestrzeni. 









Wystrój nie jest  zbyt przekombinowany.  Cegły na ścianach pomalowane są na biało, ale delikatnego ożywienia dodają znajdujące się na nich napisy. Wszystko dopełniają żarówki zawieszone na kablu. Jednak to co jest dla mnie prawdziwą rewelacją to duża tablica, na której można malować kredą. Rysunków jest tam mnóstwo, ale znalazło się miejsce na jeszcze jeden ;)



Na lewo od wejścia znajduje się bar. Jak widzicie, za barem znajduje się również kuchnia, dzięki czemu możecie na żywo zobaczyć jak przygotowuje się Wasze jedzenie. 
Menu powieszone jest nad barem. Ale dla mnie ciekawszą rzeczą jest ściana obok baru, na której również możecie zobaczyć dokładnie co jest w karcie. 



Ale jeśli, mimo wszystko, nie wiedzielibyście i tak na co się zdecydować to nie martwicie się, osoby stojące za barem służą pomocą. Doskonale znają zawartość menu, więc bez problemu i Tobie opiszą wszystkie składniki, a jeśli to za mało to podpowiedzą z własnego doświadczenia co smakuje wyjątkowo pysznie J I właśnie tutaj przy barze zamawia się jedzenie. 




Dużym plusem jest jednak to, że nie trzeba potem czekać na odbiór swojego zamównia. Kelnerzy przynoszą je już sami do odpowiedniego stolika. Stolika, który jest w sali, o której Wam przed chwilą opowiedziałam, albo… w ogródku. I to jest dla mnie kolejna fantastyczna rzecz. Ogródek, który znajduje się między blokami. Ponownie człowiek zaczyna czuć się jak u siebie w domu na tarasie.
A do ogródka droga jest prosta, bo wychodzi się do niego przechodząc przez klatkę schodową. 



W ogródku znajduje się co prawda tylko kilka stolików, ale według mnie i tak jest ich wystarczająco. Po mojej przyczajonej obserwacji gości okazało się, że większość z nich to prawdopodobnie sąsiedzi, którzy przychodzą zaledwie na chwilę zjeść coś i iść dalej. Jednak oczywiście nie wszyscy, bo wielu zostaje dłużej.





Jeśli chodzi o wystrój ogródka to powiem Wam, że dla mnie jest w pewien sposób magiczny. Myślę, że to duża zasługa rozwieszonych na płocie oraz trzepaku lampek oraz stojących w doniczkach zielonych roślin. Poza tym nie oszukujmy się, obdrapane i nieco zaniedbane rzeczy nie są ładne, ale jednak tutaj stare ściany, odpadający gdzieniegdzie tynk to po prostu dopełnienie całości. 






No dobrze, ale jak już zauważyliście jest zauroczona klimatem tego miejsca. Jak zatem jedzenie? Też oceniam je nie najgorzej. Macie do wyboru oczywiście kilka rodzajów kebaba. Znajdzie się coś zarówno dla osób, które lubią łagodniejsze smaki, jak również nieco ostrzejsze. Na tych drugich czeka między innymi kebab z kimchi. Jeszcze nie próbowałam, ale next time jest mój :) Są też wersje bezpieczne, dla ludzi, którzy wolą nie ryzykować z udziwnianiem, np. kebab Gemuse z warzywami. Ale dla tych lubiących nutkę szaleństwa i tych bardziej eksperymentujących też coś się znajdzie. Ja np. jadłam ostatnio Mango – nut (z masłem orzechowym) i był przepyszny. W życiu nie połączyłabym kebaba z masłem orzechowym, a tymczasem połączenie wszystkich składników było idealne. 


To na co chciałabym zwrócić też szczególną uwagę to fakt, że po zjedzeniu naprawdę potężnej porcji człowiek czuje się bardzo dobrze. Według mnie to ogromny plus, bo wskazuje też na to, że to wszystko przygotowywane jest z bardzo dobrych składników. Jedyna rzecz, do której mogłabym mieć wątpliwości to sposób podania. Nad tym bym popracowała. Wiem, że mówimy tu o kebabie, ale jednak mimo wszystko zastanowiłabym się jak podać go lepiej, jeśli klienci zostają na miejscu. Aha! I plastikowe kubeczki – to też bym jednak ominęła.









Tak jak widzicie, jestem bardzo zadowolona z wizyty w Keboom. Na pewno nie raz i nie dwa odwiedzę to miejsce, ale może sprawdzę wtedy inną lokalizacje, bo oprócz tej na Mokotowie w Warszawie są jeszcze dwie: w Hali Koszyki oraz Hali Gwardii. Powiem Wam również, że będę na pewno polecała to miejsce, nie tylko ze względu na jedzenie oraz bardzo miłą obsługę, ale również za podejście do zwierzaków. Bo miejsce jest otwarte na to, aby przyprowadzać tam ze sobą czworonogi. Poza tym jest to też miejsce przyjazne dla rodzin z dziećmi. Dlatego jak widzicie można się tam wybrać pełną rodziną ;)


Adres restauracji: KEBOOM, ul. Dąbrowskiego 15a
Ocena (skala 1-5) 💚💚💚💚💚


lipca 01, 2018

Kotlety ze szpinakiem

Kotlety ze szpinakiem

Pogoda nam się ostatnio popsuła, ale mam nadzieję, że to jedynie chwilowy kaprys lata i niedługo znowu będziemy mogli cieszyć się słońcem J W każdym razie, powiem Wam, że chociaż jestem osobą, która uwielbia spędzać czas na świeżym powietrzu, to jednak dzisiejsza aura za oknem całkowicie mnie pokonała. Wstałam rano, wyjrzałam przez okno i podziękowałam w duchu, że tą niedzielę mogę spędzić w czterech ścianach z kawą, pod kocem i kolejnym odcinkiem Przyjaciół. W międzyczasie postanowiłam jednak jeszcze przygotować wpis z nowym przepisem. Myślę że na niedzielny (i nie tylko) obiad będzie jak znalazł. Taka alternatywa dla tradycyjnych mielonych ;)



Kotlety ze szpinakiem

Składniki:
  • 2 puszki ciecierzycy
  • 400 g szpinaku
  • Cebula i szczypiorek
  • ½ pęczka natki pietruszki
  • 2 łyżki oliwy  z oliwek
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 4 łyżki mąki z ciecierzycy
  • Sól, pieprz
  • Sezam

Przygotowanie:
Do miski wsypujemy: ciecierzycę, szpinak, cebulę (drobno posiekaną), szczypiorek, natkę pietruszki, oliwę z oliwek, sok z cytryny, sól i pieprz. Następnie wszystko miksujemy, aż powstanie gładka masa. Wtedy dodajemy mąkę z ciecierzycy i mieszamy łyżką.
(Jeśli czujesz, że masa jest nadal wilgotna – można dodać więcej mąki z ciecierzycy.)
Kiedy masa jest już gotowa na talerz wysypujemy sezam, a na patelni rozgrzewamy olej.
Następnie zaczynamy formować kotleciki, które obtaczamy w sezamie i wrzucamy na patelnię.
Smażymy z obu stron, aż uzyskają złocisty kolor.
Kotlety z patelni wykładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym.

Bon appétit! J






Copyright © 2016 One Polish Vegan , Blogger